Muzyczne podsumowanie dekady 2001 - 2010. Strona: 1

Muzyczne podsumowanie dekady 2001 - 2010 Dodano: 2010-08-04 09:17 Zmieniono: 2011-01-07 20:29

Choć jest dopiero sierpień 2010 roku, to można już powiedzieć, że pierwsza dekada nowego stulecia dobiega powoli końca. Ciężko spodziewać się, aby w nadchodzących 5 miesiącach pojawiły sie wydawnictwa, które gruntownie zmieniły by odczucia słuchaczy odnośnie swoich najbardziej ulubionych i najbardziej rozczarowujących krążków. Serdecznie zachęcam wszystkich do podzielenia się swoimi odczuciami odnoście najlepszych płyt na poletku krajowym i zagranicznym jak i największych rozczarowań muzycznych.

Oto moje typy:

NAJLEPSZE PŁYTY ZAGRANICZNE (takie murowane 10/10):

1. OPETH - BLACKWATER PARK (Music For Nations 2001)
Nie mam wątpliwości, ze ten album jest kwintesencją progresywnego grania XXI wieku. Idealnie wyważony, przemyślany, będący kwintesencją stylu ten genialnej formacji. Po prostu bezbłędny album.

2. VEKTOR - BLACK FUTURE (Heavy Artillery 2009)
Thrash metal wraca do łask, a nieznany szerzej zespół Vektor ze swoim drugim krążkiem w moim odczuciu zaprezentował największą fantazję i świeżość jeśli chodzi o thrashowe granie. Bezbłędna precyzja wykonawcza, rozbudowane kompozycje, różne źródła inspiracji - taka muzyka nie moze być nudna!

3. PIG DESTROYER - Terrifyer (Relapse 2004)
Grindcore XXI wieku !!! Agresja, potężny ładunek energetyczny i niebanalność kompozycji sprawiają, że "Terrifyer" zostawia konkurencję daleko w tyle.

Na wyróżnienie zasługują:

Mastodon - Crack The Skye
Anata - The Conductor's Departure
Ulcerate - Everything Is Fire
Repugnant - Epitome of Darkness
Unexpect - In A Flesh Aquarium
The Eden House - Smoke & Mirrors
Volbeat - Rock The Rebel/Metal The Devil
Obliteration - Nekropsalms
Necros Chistos - Triune Impurity Rites
Dead Congregation - Graves of The Archangels
Lost Horizon - A Flame to the Ground Beneath
Michael Brecker - Pilgrimage

NAJLEPSZE PŁYTY KRAJOWE:

1. DECAPITATED - ORGANIC HALLUCINOSIS (Earache 2006)
Doskonale zagrany death metal z potężnym ładunkiem energetycznym
2. PROGHMA-C - BAR-DO TRAVEL (Mystic 2009)
Polska krzyżówka Meshuggah, Tool i Riverside w wyśmienitym wydaniu
3. RIVERSIDE - OUT OF MYSELF (AP 2003)
Doskonały progmetal, który stał się inspiracją dla wielu zespołów)
4. REDEMPTOR - NONE POINTLESS BALANCE (Magik Art Entertainment 2005)
Wyśmienity techniczny death metal będący ukłonem w stronę twórczości Evil Chucka
5. LUX OCCULTA - THE MOTHER AND THE ENEMY (Metal Mind 2001)
Najbardziej awangardowe wydawnictwo jednego z najlepszych (a może i najlepszego) polskiego zespołu
6. STROMMOUSSHELD - BEHIND THE CURTAIN (Avantgarde 2003)
Ambitna awangarda podrasowana elektroniką. odważny album wyprzedzający swoje czasy)
7. FURIA - MARTWA POLSKA JESIEŃ (Death Solution 2007)
Poetycki black metal ? Czemu nie ! Do tego naprawdę wybornie skomponowany
8. TRAUMA - IMPERFECT LIKE A GOD (Empire 2003)
Trauma to jedna z nielicznych solidnych firm na rodzimym poletku, która plamy nie daje. "Imperfect ..." to chyba ich najbardziej żwawy materiał
9. DOMINIUM - PSYCHO PATH FEVER (Metal Mind 2002)
Black metal, gotyk, czy awangarda ? Nie wiadomo, ale "Psycho Path Fever" to zdecydowanie najciekawszy materiał białostockiej formacji
10. DIVISION BY ZERO - INDEPENDENT HARMONY (ProgTeam 2010)
Kolejna porcja wyśmienitego polskiego progmetalu

NAJLEPSZE EPki i DEMÓWKI:

1. Ne Obliviscaris - The Aurora Veil
Rewelacyjny, progresywno-awandardowy black. Liczę na nich
2. Krypts - Open The Crypt
Jak dla mnie chyba najbardziej obiecujący debiutant z kręgu oldschoolowego death metalu
3. Meshuggah - I
Jedna z najlepszych EPek w historii metalu. Jeden rozbudowany utwór.

NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIA:

1. Queen + Paul Rodgers - The Cosmos Rocks
Ten album w ogóle nie powinien był powstać, gdyż jest profanacją ikony, na którą zespół pracował 20 lat
2. Dimmu Borgir - Puritanical Euphoric Misanthropia
Szczyt muzycznej tekstylności. Od tego momentu Dimmu stali się 100%-owym zwykłym produktem marketingowym.
3. Dream Theater - Six Degrees of Inner Turbulence
Nudna, rozwleczony i wybitnie minimalistyczny album.
4. Cryptopsy - The unspoken King
Śmiech na sali. Wybitny deathmetalowy zespół wyznaczający standardy technicznego grania zaprzedał dupę diabłu i zaczął grac marnej jakości deathcore
5. Opeth - Deliverance
Po 5 genialnych płytach Opethowi zabrakło pomysłów, wiec nagrali materiał cięższy, ale pozbawiony pierwiastka emocjonalnego i kreatywności.
6. Morbid Angel - Heretic
Pierwszy naprawdę słaby album florydzkich Bogów death metalu. "Heretic" bardziej przypomina nieobrobiony materiał z próby niż dopracowany album
7. Nile - Ithyphallic
Drugiego tak męczącego albumu nie znam
8. King Diamond - The Puppet Master
jedyny naprawdę słaby album tego genialnego wokalisty. Brakuje klimatu, brakuje pomysłów, brakuje wszystkiego
9. Nevermore - The Obsidian Conspiracy
Wtórny album bez pomysłów, zdecydowanie poniżej możliwości zespołu
10.Arcturus - Sideshow Symphonies
Poprawny, ale nie dorównuje kultowym "La Masquerade Infernale" i "The Sham Mirrors"

NAJWIĘKSZE MIŁE NIESPODZIANKI PŁYTOWE:

1. ACCEPT - BLOOD OF THE NATIONS
Gdyby ktoś przed wydaniem tej płyty powiedział mi, że Accept nagra rewelacyjny heavymetalowy krążek to bym go wyśmiał
2. CYNIC - TRACED IN AIR
Płyta wymagająca, nowatorska, choć na pewno kontrowersyjna. Mimo to szalenie udany powrót.
3. HEATHEN - THE EVOLUTION OF CHAOS
Nie spodziewałem się po tych thrashersach tak dobrego materiału
4. ALICE IN CHAINS - BLACK GIVES WAY TO BLUE
Bardzo dobry album! Alicja powróciła do życia i to w świetnej formie. Nowy wokalista wyszedł obronną ręka.
5. NEGURA BUNGET - OM
Kto by sie spodziewał, że jakiś rumuński zespół wyczaruje tak klimatyczny materiał
6. MEGADETH - ENDGAME
Niby juz na "System Has Failed" wrócili do formy, ale dopiero "Endgame" potwierdziło to dobitnie
7. PSYCROPTIC - THE SCEPTER OF THE ANCIENTS
Ni stąd ni zowąd ta ekipa z tasmani wyczarowała jeden z najbardziej nowatroskich materiałów deathmetalowych dziesięciolecia
8.PSYOPUS - OUR PUZZLING ENCOUNTERS CONSIDERED
Chyba najbardziej techniczne cacko jakie powstało w ogóle
9. MACHINE HEAD - THE BLACKENING
Taaaaa, ni to thrash, ni to metalcore, ale Flynn i spółka napisali kawał dobrej muzy.
10. MARDUK - ROM 5:12
Najlepszy album Marduk w moim odczuciu! Surowy, szybki, urozmaicony, chwytliwy... no i "Imago Mortis"


.


. Dodano: 2010-08-04 10:04

Podsumowanie dekady to dla manie wlaściwie podsumowanie prawie połowy okresu w którym slucham namiętnie muzyki, a dla większosći napewno jest to cały okres. Zatem czym się różni określenie to jako dekady od napisania po prostu o swoich fascynacjach? Brak odlskóli, klasyków, magnum opusów itp. będzie aż taki miarodajny?



Dodano: 2010-08-04 10:36

Zacznijmy Paweł od tego, że mało się tutaj gada o muzyce, więc lepiej sam byś zapodał swoje typy :)


.


Dodano: 2010-08-04 10:57

Yngwie (Anciliae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

Kurczę, temat jest tak obszerny, że nie wiem jak go ugryźć. Z założenia pewnie ma być telenowelą, dlatego ograniczę się na wstępie do ogólników:
- Płyta dekady: ARK - Burn the Sun (2001), Kamelot - Black Halo (2005) (obie progressive power, w temacie innych miarę rozróżnialnych gatunków i trendów nie uważam się za znawcę, ale chętnie poczytam propozycje)
- Płyta dekady w PL - Behemoth - Evangelion (2009).
- Stagnacja w death, black, power (w sensie, że pojawiają się płyty i zespoły, które gwarantują przetrwanie gatunku i bardzo dobrze). Systematycznie wypala się thrash i klasyczny heavy - dalej żyje głównie starymi dobrymi. Progres technicznego grania.
- Lekko w górę idzie poziom undergroundu. Nawet młodzi chcą brzmieć dobrze od razu (w Polsce jeszcze nie do końca).


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


2001 - 2010 Dodano: 2010-08-04 12:14

Dobrze więc, niech zatem będzie o muzyce w końcu. Nie potrafię tylko tak z rękawa sypać tytułami dekady, bo to dość odpowiedzialne zajęcie hehe, takim razie moje podsumowanie na tę chwilę ( chyba alfabetycznie będzie ):
Bolt Thrower „Those Once Loyal” – po dwóch dość przeciętnych albumach ( Mercenary ) I slabych ( Honour Valor Pride ) Bolci znów przypomnieli sobie jak się gra motoryczny, ciężki I chwytliwy death metal w średnich tempach więc nadzieja w tych dziadków znów mi wstąpiła
Cattle Decapitation „The Harvest Floor” – nie znam chyba kapeli która w tak umiejętny sposób na dzień dzisiejszy łączy death metal z grindem w tak &#8222rogresywny” sposób , cholernie ciekawa płyta, gdzie cały czas coś się dzieje i czuć że granie muzyki tym panom sprawia wiele radości 
Deicide „The Stench Of Redemption” - dość kontrowersyjna płyta, uznawana za zbyt melodyjną jak na Deicide, z racji solówek o heavy metalowym zabarwieniu. Być może coś jest w tym zarzucie, ale jeśli dzięki temu muzyka zyskała zdecydowanie na atrakcyjności to ja nie mam nic do dodania. Zresztą taki niby brutalny Decrepith Birth jest zdecydowanie bardziej słodki i mdły w swoich solach
Dicordance Axis „The Inalienable Dreamless” - zastanawiałem się czy nie wstawić tutaj Gridlinka, ale jednak Discordance wygrało  W wykrzczyczanym, jazgotliwym, hiper szybkim, “azjatyckim” grindzie nie mają sobie równych wg. mnie. Ta plyta to najszybsza porcja energii jaką kiedykolwiek było mi dane doświadczyć 
Gojira „From Mars To Sirius” – musiałem się trochę przekonywać do tej płyty, bo jej progresywność trudno się wbijała w mój grindowy mózg hehe. Dzisiaj już śmiało ją słucham od początku do końca. Idealnie połączenie ciężaru, techniki i przestrzeni, której zwykle nie szukam w muzyce .
Haemorrhage „Morgue Sweet Home” – mogę śmiało powiedzieć że uczeń przerósł mistrza i twórczość tej kapeli cenie sobie wyżej niż ich protoplastów z Carcassa. Poszli dalej po prostu, widać że mimo ogromnej pasji mają dystans do tego co robią, bawią się muzyką dzięki czemu mogą tworzyć tak chore dźwięki będąc cały czas w ich sztywnych ramach tradycyjnego grindu, nie musza szukać inspiracji w melodeathie czy rock and rolu 
Inhumate „The Fifth Season” wszystkie ich płyty brzmią bardzo podobnie, a mimo to cały czas mnie zaskakują, możliwe że w tych chwiejnych czasach stałość jest czymś w rodzaju pozytywnego rozczarowania?
Job For A Cowboy „Genesis” - jedni z protoplastów ze szkoły nowoczesnego łączenia death metalu z hard corem. O Ile na początku cynicznie podchodziłem do tej płyty, dzisiaj uważam ze taka muzyka ma w sobie wielki potencjał i jest zdecydowanie ciekawsza niż tradycyjny death metal. Szkoda że „Ruination” już zbacza z tej drogi.
Megadeth „Endgame” - od początku 2000 roku Mustain z plyty na plytę gra coraz lepiej, przypomina to drogę od debiutu do „Rust In Peace”  Druga młodość Rudego bardzo mi się podoba 
Misery Index „Discordia” - właściwie mógłbym tu umiescić praktycznie całą dyskografie tego zespołu, bo jest z ostatniej dekady i w całości mnie powala, jednak „Discordia” robi to najlepiej. Kolesie, którzy nie musza się masturbować technicznie i spuszczać nad wizerunkiem żeby tworzyc kurewsko radosne i energetyczne dźwięki. Zajebista fuzja death metalu, hc i grindu 
Mincing Fury and Guttural Clamour of Queer Decay “ 7” - ze wszystkich czesko słowackich świnek, których sporo na scenie, wybrałem te jedną, i tę płytę. Nie wiem czemu, po prostu najczęściej jej słucham jak mówi ranking w last fmie 
My Dying Bride “Songs of Darkness, Words of Light” słucham tej płyty zdecydowanie czesciej niż klasyka “Turn Lose The Swans”, wg mnie jest to najdojrzalsza płyta MDB, najtrudniejsza w odobiorze, wgryzałem się w nią bardzo dlugo, bardzo spójna bryła smutku, najpiękniejsze dźwięki na handrę czy emo doła :-D PS. A Gniewko się nie zna bo raz przesłuchał i kiedyś mi zwróci honor jak za „Here In After” :-D

Nile „In Their Darkened Shrines” - z całej dyskografii Nile ta płyta wg. mnie jest najlepsza po roku 2000, bo debiut się nie kwalifikuje z racji metryczki. Najbardziej patetyczny album Nile, najdłuższy i najbardziej epicki, ale jest tez miejsce na mielenie, dużo mielenia, i za tą idealna harmonie cenię tą płytę.
Oranssi Pazuzu „ Muukalainen Puhuu” - zajebisty debiut i cholernie ciekawa muzyka, psychodeliczny Black metal jest dla mnie piękną odskocznią i odpoczynkiem od brutalki. Darkthrone spotyka Pink Floyd i mi to bardzo pasi, zimą słucha się tego wybornie.
Paradise Lost “Faith Divides Us - Death Unites Us” – sytuacja identyczna jak z Rudym. Zmulasy z PL znów się gniewają i tworzą co trzeba ( mi trzeba, a nie jakieś tam progresywne ciśnie nie dla Emo dyskotek heheh )
Psyopus „Our Puzzling Encounters Considered” - to co się dzieje na tej płycie powoduje opadniecie kilku szczęk  Szybkość, szaleństwo, awangarda, ultra technika, zabawa. Karuzela dzwięków dla wymagających zaskoczenia w najpiękniejszym wydaniu jakie może być 
Suffocation „ Souls To Deny, Suffocation, Blood Oath” - czyli wszystko po roku 2000. To chyba najlepsza nobilitacja dla kapeli? Jak dla mnie Suffo jest nie do pobicia, WSZYSCY ze starej szkoły już się mniej lub bardziej wypalili, zostało tylko Suffo, cały czas grają szybko, brutalnie, technicznie i mają na to POMYSŁ! Wielki szacun dla murzynków 
Ulcerate „Everything Is A Fire” cudowny album, który trzeba kosztować milion razy by odkryć wszystkie smaki. Piękny następca emerytów z Immolation, zajebiste połączenie melancholijnej wściekłości z ultra techniczną precyzją!
Unexpect „ In a Flesh Aquarium” awangarda w pełnym tego słowa znaczeniu. Niby wszystko już było a jednak. Piękny kolaż różnych gatunków podany w ogólnie radosnym stylu. Mimo wielorakości słucham tej płyty bardzo często, pasuje do różnych emocji i to jest jej wielowymiarowość 

Na razie tyle, o Polsce napisze innym razem, bo się zmęczyłem Nie wiem czy będę pisał o rozczarowaniach 2001 – 2010? Po co tyle pisać o kupie?



2001 - 2010 Dodano: 2010-08-04 12:21

cellar_door napisał(a):
Na razie tyle, o Polsce napisze innym razem, bo się zmęczyłem Nie wiem czy będę pisał o rozczarowaniach 2001 – 2010? Po co tyle pisać o kupie?


Mega syfiastej ... :)


.


Dodano: 2010-08-04 12:29

płyty zagraniczne:
da best of...

- przeciwnie do kolegi Gniewomira oceniam plyte Dimmu Borgir - Puritanical Euphoric Misanthropia, jak dla mnie otworzyla bramy XXIw w black metalu
- Emperor - Prometheus (a moze juz Ihsahn? tak czy inaczej geniusz kompozytorski ów mistrza)
- Akercocke - Words That Go Unspoken, Deeds That Go Undone
- Exodus - Tempo Of The Damned (ulubiona pozycja w dorobku tych zacnych thrashowcow)
- Nevermore - This Godless Endeavor
- Opeth - Black Water Park jak i Watershed
- Sadist - Season In Silence (powracaja makarony w swietnym stylu)
- Six Feet Under - Death Rituals (bo jest inna, a krzys dalej jara stuff)
- Alice in Chains - Black Gives Way to Blue
- Ihsahn - After
- Obscura - Cosmogenesis
- Immortal - Sons Of Northern Darkness
- Unexpect - In a Flesh Aquarium

krajowe produkcje:

- Redemptor - None Pointless Balance (i nie ma lepszej plyty nad to dzielo)
- Eclipse - The Act Of Degradation (black wysmienity, z uklonami w kierunku Limbonic Art.)
- Sceptic - Wszystko
- Riverside - Wszystko
- Hate - Awakening Of The Liar
- Esqarial - Inheritance i Discoveries
- Lux Occulta - The Mother And The Enemy
- Never - Mind Regress



2001-2010 Polska Dodano: 2010-08-05 21:10

Dobra, to teraz druga część – Polska
Alienajca „Blades Shall Speak” - druga i niestety już ostatnia płyta nieistniejących death/grindersów która wg mnie ustanawia ustanawia nową jakość w takiej właśnie muzyce. Pomimo zachowanej hermetycznej formuły brutalnej ściany dźwięku posiada w sobie wiele miejsca na melodie i przestrzeń. Piękny album posiadający w sobie cholernie silny magnes na kolejne odsłuchy 

Antigama – cała dyskografia - ta kapela to fenomen na skalę światową, swoim zaangażowaniem, energią i techniką pozostawiający daleko w tyle całą żałosną scenę death metalową daleko w tyle, która potrafi tylko smęcić i naśladować się nawzajem. Kontrolowanie chaosu w sposób takć furia stycznie inteligietny nigdy nie było dane mi doświadczyć. Przykład ekstremalnej kapeli, która potrafi bawić się dźwiękiem i przesuwać granic, których wypaleni death metalowcy w tym krajuprzenieść nie potrafią.

Devilyn „Artefact” chyba najbardziej niedoceniony krążek Devilyna. Najbardziej gęsty i techniczny, grindowa niemal sciana dzwięku i głębokie połamanie struktur muzycznych powoduje spore utrudnienie przy pierwszych odsłuchach. Ja się w końcu przebiłem i ta muzyka została mi w głowie na długo, dlatego często wracam do tej płyty 

Epitome „Superotic Performance” ta płyta jest hmmm… nie podobna do żadnej innej heheh. Ukazuje jak wiele jeszcze można stworzyć w dziedzinie ekstremalnych dźwięków. Połaczenie grind corea z estetyką klaustrofobicznego, dusznego industrial dało efekt niesamowity. Strasznie wredna muzyka i bardzo nowoczesna w pozytywnym tego słowa znaczeniu 

Frontside „Zmierzch Bogów” – hehe, tak, naprawde lubię tą płytę. Ale to bardziej ze wzgledów osobistych, te banalne w sumie i melodyjne dzwięki bardzo mi kiedyś pomogły. Nie słucham Kata to mam chociaż Frontside 

Lux Occulta „The Mother And The Enemy” - już sam fakt że każdy wymienia tę płytę w tym zestawieniu sporo o niej dowodzi. Cholerna awangarda, bardzo wredna płyta w odsłuchu, trzeba mieć do niej podejście i nastrój, ciekawe gdzie dzisiaj była by Lux Occulta gdyby tworzyła?

Nightly Gale – „And Jesus Wept, Illusion Of Evil, Imprint” - myślę że przy twórczości tej cholernie nie docenionej kapeli MDB tworzy pieśni biesiadne hehehe. Cholernie wymagająca muzyka, wymagajaca nastroju oczywiście, deprecha do granic wytrzymałości. Uczniowie Unholy poszli o wiele dalej.



Dodano: 2011-01-05 12:57

dobra ludziska, wykopałem to podsumowanie i jestem ciekaw co dalej wymóżdzycie w tym temacie.


.


Dodano: 2011-01-05 14:50

Ooooo,umknął gdzies mi ten temat,cos tam moge zapodac co mnie zainteresowało w ubiegłym 10leciu,kolejnosc bedzie przypadkowa a i argumentacji-dlaczego-nie bedzie,gdyz za duzo osobistych wynurzeń musiałbym tu podawac,a zwyczajnie sie krepuje.Jednak chciałbym dodac ze miarą mojej skali jest to jakie uczucia potrafi ze mnie muza wydobyć i dokąd mnie zabrac,

Mayhem-Ordo Ad CHAO i GRAND DECLARATION...
THROBBING GRISTLE-PART TWO...
SLAGMAUR-DOMFELT
ULVER-PERDITION CITY
THE RUINS OF BEVERAST-FOULEST SEMEN...
ULCERATE-EVERYTHING...
PORTISHEAD-THIRD
MITOCHONDRION-ARCHAEAEON
URFAUST-DREI RITUALE...
FISHERSPOONER-1
SKITLIV-SKANDINAVISK...
VERDUNKELN-EINBLICK....
ANTI-THE INSIGNIFICANCE...
CONSOLE-ROCKET....
DOOM:VS-DEAD WORDS...
GRIFTEGARD-SOLEMN...
SUNN O)))-OO VOID
CELTIC FROST-MONOTHEIST
REPUGNANT-EPITOME...
IMMORTAL-SONS...
...no mozna tak wymieniac do usranej smierci,nie mam głownych faworytów,odsłuchuje to na co w danej chwili mam ochote i czasem wydaje mi sie ze jest to o niebo lepsze od tego co słyszalem wczoraj,innym razem znowu jest na odwrót hehe



Dodano: 2011-01-06 22:01

O Matko Boska Przenajświętsza! Temat rzeka i szczerze mówiąc (pisząc) nie wiem jak się do niego zabrać. Po prostu ograniczę się chyba tylko do wypisania kilku najważniejszych i najbardziej wpadających w mój gust albumów :)


Evanescence "Fallen"--> może i komercja, może i płyta leciutka ale mi się bardzo podoba i często do niej wracam.
Nightwish "Once"--> wbrew panującym opiniom dla mnie najlepsza płyta Nightwish.
Almora "Kiyamet Senfonisi"--> bardzo fajny album, moim zdaniem (obok "Shehrazad") najlepszy w dorobku tej kapeli.
Amberian Dawn "River Of Tuoni"--> debiutancki album zespołu, zachwyciłam się nim od kiedy po raz pierwszy usłyszałam tytułowy utwór.
Amorphis "Eclipse", "Silent Waters", "Skyforger"--> moim zdaniem nowy wokalista dał zespołowi nowe brzmienie, może i nowe płyty są lżejsze ale mi to nie przeszkadza.
Arch Enemy "Doomsday Machine"--> właściwie od tej płyty zaczęłam się interesować twórczością AE i do dziś mam do niej sentyment.
Darzamat "Transkarpatia"--> jak dla mnie najlepsza płyta w dorobku zespołu.
After Forever "After Forever"--> niestety ostatni album w dorobku zespołu.
Black River "Black River"--> mocny, spójny album, świetne kompozycje.
Closterkeller "Nero"--> jeden z tych albumów do których mam ogromny sentyment.
Hunter "HellWood"--> wspaniałe kompozycje, niesamowite teksty utworów, często wracam do tej płyty.
Lacrimosa "Sehnsucht"--> co tu dużo mówić, po prostu Lacrimosa.
Linkin Park "Meteora"--> ostatnia dobra płyta zespołu.
Tarja "My Winter Storm"--> solowa płyta byłej wokalistki Nightwish, na której pokazała że solo również wychodzi jej na dobre.
Within Temptation "Mother Earth"--> od tego albumu zaczęłam słuchać WT.
Rammstein "Mutter"--> do dziś jedna z moich ulubionych płyt Rammsteina.
Tristania "Illumination"--> niestety ostatni album z Vibeke Stene.

To by było na tyle, jak już wspomniałam wcześniej, temat jest zbyt obszerny i niestety nie jestem w stanie wypisać większej ilości albumów/zespołów które w ciągu dekady mnie zauroczyły :)


Muminki Cię widzą, Muminki Cię śledzą, Muminki Cię dorwą, zabiją i zjedzą


Dodano: 2011-01-07 01:09 Zmieniono: 2011-01-07 01:17

No dobra, po niemal bezowocnych próbach wymyślenia krążka roku 2010 ten temat idealnie trafia w mój nastrój
Tool - Lateralus - Właściwie obie płyty tool wydane w tym dziesięcioleciu zasługują na wyróżnienie,jednak wybrałem tą, która jest po prostu perfekcyjna i muszę się naprawdę wytężać, żeby się doszukać sie w niej jakiś braków. Świetne kompozycje, warsztat, pomysły i cała masa emocji - czego chcieć więcej?
Immolation - Close To A World Below - wg mnie najlepsza płyta tej kapeli i jedna z ulubionych w gatunku.
Isis - Panopticon - z mnóstwa płyt z kręgu (tzw atmosferycznego) sludge,albo post-metalu to jedna z najlepszych pozycji, zupełnie inne podejście do takiego grania niż np neurosis, sporo fajnych melodii i wciągające utwory. O sile tego krążka jak i całej kapeli świadczy choćby duża liczba naśladowców.
Gojira - From Mars To Sirius - początkowo brakowało mi mocy na tej płycie, z czasem jednak wyrosła na mój nr 1 w dyskografii francuzów, świetnie wyszło tu połączenie death metalu z bardziej "pływającymi" dźwiękami. A te śpiewające wielorybki we "flying whales" jakoś zawsze mnie rozczulają.
Ulcerate - Everything Is Fire - jedna z tych płyt, które udowadniają, że death metal żyje i ma się dobrze, a na tym pozornym ugorze można wyhodować coś świeżego i nietuzinkowego, pięknie przy tym nawiązując do klasyków gatunku (wspomnianego Immolation).
Alice In Chains - Black Gives Way To Blue - już sam powrót tej kapeli można by umieścić w czołówce wydarzeń ostatnich lat, w dodatku dokonali tego bardzo zgrabną płytą, zarówno nowoczesną, jak i zachowującą ducha zespołu.Duvall wg mnie dobrze wywiązał sie z roli wokalisty, nie kopiując przy tym swojego poprzednika. Drugi Dirt to nie jest, ale bardzo dobra płyta, do której chętnie się wraca.
Agoraphobic Nosebleed - Agorapocalypse - grindowe szaleństwo plus sporo crossover thrashu i hardcore punka. Hullowi chyba zaczęło brakować basu w twórczości Niszczyciela Świń, w związku z tym na tej płycie ten instrument szaleje aż miło. A mi to bardzo odpowiada.
Altar Of Plagues - White Tomb - chyba ostatnia płyta okoła blackowa która mną wstrząsnęła. Połączenie dość prostackiego blacku, na szczęście pozbawionego głupawej niby-szatańskiej-wtf otoczki, ze sludge w stylu Isis wyszło naprawdę okazale.
Wolves In The Throne Room - Diadem Of The 12 Stars - dopóki nie usłyszałem tej płyty nie przypuszczałbym że prostacki muzycznie black możan uczynić muzyką przepełnioną klimatem i pięknem. Wg nie porównania w tutejszej recenzji do Morningrise Opeth jak najbardziej trafne.
Converge - Jane Doe - mathcore z świetnie wyważonymi porcjami agresji i przebojowości,i co ważne, z dobrym warsztatem, a bez nadmiernego męczenia instrumentów technicznymi łamańcami.
Jak więcej sobie przypomnę to napiszę jeszcze:).



Nigdy nie rób tego, co może zrobić ktoś inny


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło